Na konto wpada wypłata. Przez chwilę saldo wygląda całkiem dobrze. Potem schodzi czynsz, zakupy, kilka płatności kartą. Pod koniec miesiąca przypominasz
sobie jeszcze o ubezpieczeniu samochodu.
Niby było wiadomo, że trzeba je zapłacić. Tylko pieniądze zdążyły już pójść na coś innego.
Budżet zerowy pomaga uporządkować właśnie takie sytuacje. Zanim zaczniesz wydawać, ustalasz, na co mają wystarczyć pieniądze, które masz. Część przeznaczasz na codzienne życie, część na późniejsze wydatki, część odkładasz. Dzięki temu saldo konta przestaje być jedyną podpowiedzią przy zakupach.
Zero do przydzielenia, nie zero na koncie
W budżecie zerowym wszystkie pieniądze objęte planem przypisujesz do konkretnych kategorii. Mogą to być rachunki, jedzenie, spłata zadłużenia, wakacje czy oszczędności. Po podziale zostaje zero złotych bez ustalonego przeznaczenia. Na tym polega podstawowa zasada tej metody.
To ważne: nie masz wydać wszystkiego do końca miesiąca.
Jeśli przeznaczasz 600 zł na poduszkę finansową, ta kwota jest już uwzględniona w budżecie. Może spokojnie zostać na koncie. Podobnie pieniądze na wakacje za pół roku albo rachunek, który zapłacisz dopiero w piątek.
„Zero” dotyczy podziału pieniędzy, a nie stanu Twoich oszczędności.
Jak wygląda taki budżet w praktyce?
Przyjmijmy, że masz do zaplanowania 5 200 zł. Te pieniądze muszą wystarczyć do kolejnej wypłaty.
Przykładowy podział może wyglądać tak:
| Przeznaczenie | Kwota |
|---|---|
| Mieszkanie i rachunki | 2100 zł |
| Jedzenie i zakupy domowe | 900 zł |
| Transport | 300 zł |
| Zdrowie | 200 zł |
| Wyjścia i przyjemności | 300 zł |
| Wydatki nieregularne | 400 zł |
| Poduszka finansowa | 600 zł |
| Wakacje | 400 zł |
| Razem | 5 200 zł |
To tylko przykład, nie zalecane proporcje. Twoje kwoty będą zależały od kosztów mieszkania, liczby osób w domu, zobowiązań i tego, co jest dla Ciebie ważne.
W tabeli rozdysponowane jest całe 5 200 zł. Nie znaczy to jednak, że tyle wydasz w tym miesiącu. Pieniądze na poduszkę i wakacje mają zostać na później. Zostały zaplanowane tak samo jak czynsz czy zakupy.
Kategorie, koperty i konta — co jest czym?
Kategoria to przeznaczenie pieniędzy. Możesz ją sobie wyobrazić jako kopertę z podpisem: „Jedzenie”, „Samochód”, „Wakacje”. W tradycyjnej metodzie kopertowej wkładasz do środka gotówkę. W budżecie prowadzonym w aplikacji lub arkuszu robisz ten sam podział za pomocą liczb.
Nie potrzebujesz osobnego konta bankowego do każdej kategorii. Konto odpowiada na pytanie „gdzie są pieniądze?”, a koperta — „na co są przeznaczone?”. Na jednym koncie mogą leżeć jednocześnie pieniądze na rachunki, zakupy i urlop.
Dlatego samo saldo bywa mylące. Widzisz na koncie 2 000 zł, ale jeśli 1 500 zł czeka na czynsz, nie masz całych 2 000 zł do swobodnego wydania.
Trzy liczby, które warto rozróżniać
Przy każdej kopercie przydadzą Ci się trzy informacje:
- Przydzielone: ile pieniędzy przeznaczasz na daną kategorię. Na jedzenie było to 900 zł.
- Wydane: ile z tej kwoty już poszło na zakupy. Załóżmy, że 730 zł.
- Dostępne: ile jeszcze zostało. W tym przykładzie 170 zł.
Przed kolejnymi zakupami patrzysz przede wszystkim na kwotę dostępną. Te 170 zł dotyczy jedzenia, a nie wszystkich pieniędzy, które zostały Ci na koncie.
A jeśli wydasz więcej, niż było w planie?
Zostało 170 zł na jedzenie, ale potrzebujesz jeszcze 220 zł. Brakuje 50 zł. Możesz przenieść tę kwotę z innej koperty, na przykład z wyjść i przyjemności.
Wtedy plan na jedzenie rośnie z 900 do 950 zł, a na przyjemności spada z 300 do 250 zł. Suma budżetu się nie zmienia. Zmieniasz tylko decyzję o tym, na co pójdą pieniądze.
Najlepiej zrobić takie przesunięcie przed zakupem. Jeśli wydatek już się wydarzył, zapisz go i znajdź dla niego pokrycie. Pozostawienie minusowej kategorii nie sprawi, że brakujące pieniądze się pojawią.
Takie poprawki nie oznaczają, że budżet nie działa. Nie wszystko da się przewidzieć. Jeśli jednak co miesiąc dokładasz do jedzenia te same 200 zł, warto zwiększyć tę kategorię już przy następnym planowaniu.
Wydatki nieregularne: nie co miesiąc, ale nadal do zapłacenia
Łatwo pamiętać o czynszu. Trudniej o ubezpieczeniu auta, prezentach, przeglądzie czy rocznej subskrypcji. Nie pojawiają się co miesiąc, więc w zwykłym zestawieniu miesięcznych rachunków potrafią zniknąć.
Załóżmy, że za sześć miesięcy zapłacisz 1 200 zł za ubezpieczenie i nie masz jeszcze nic na ten cel. Odkładając po 200 zł miesięcznie, zbierzesz potrzebną kwotę na czas. Gdyby do płatności został cały rok, wystarczyłoby 100 zł miesięcznie — przy tej samej cenie polisy.
Te pieniądze nie przepadają wraz z końcem miesiąca. Zostają w kopercie i dokładasz do nich kolejne wpłaty. Nie zerujesz oszczędności tylko dlatego, że w kalendarzu pojawił się nowy miesiąc.
Na początek wypisz większe płatności, których spodziewasz się w ciągu roku. Przy każdej zanotuj kwotę, termin i to, ile już masz odłożone. Dopiero z tego wynika, ile trzeba jeszcze odkładać.
Poduszka finansowa to inna koperta
Ubezpieczenie samochodu jest przewidywalnym kosztem, nawet jeśli płacisz je tylko raz w roku. Poduszka finansowa ma inne zadanie: pomóc przy zdarzeniach, których nie dało się sensownie zaplanować, lub przy utracie dochodu.
Warto rozdzielić te pieniądze. Inaczej każda większa, ale spodziewana płatność będzie wyglądała jak awaria i uszczuplała rezerwę. Jeśli dopiero zaczynasz, nie musisz od razu zapełniać wszystkich kopert. Zacznij od kwot, na które rzeczywiście możesz sobie pozwolić.
Dlaczego taki budżet może pomagać?
Samo spisywanie wydatków pokazuje, co już się wydarzyło. Budżet zerowy dodaje do tego decyzję podjętą wcześniej: ile chcesz i możesz przeznaczyć na poszczególne sprawy.
Widać wtedy koszt wyboru. Dodatkowe 100 zł na wyjście nie bierze się z nieokreślonego „jeszcze coś mam”. Bierze się z konkretnej koperty. Możesz uznać, że to dobry pomysł — ważne, żeby wiedzieć, z czego rezygnujesz.
Oszczędzanie też dostaje swoje miejsce. Nie czekasz wyłącznie na to, co przypadkiem zostanie pod koniec miesiąca. Jeśli sytuacja na to pozwala, odkładasz pieniądze już przy podziale wypłaty.
Jest też miejsce na przyjemności. Zaplanowane 300 zł na wyjścia nie jest błędem w budżecie. To część Twojego planu, tak samo jak opłacenie internetu.
Jak zacząć z własnymi pieniędzmi
Nie musisz czekać do pierwszego dnia miesiąca. Zacznij od sprawdzenia, ile własnych pieniędzy masz teraz na kontach i w gotówce. Jeśli część już odkładasz na konkretny cel, zaznacz to w odpowiedniej kopercie.
Nie dopisuj do tej sumy limitu karty kredytowej, dostępnego debetu, oczekiwanej premii ani faktury, za którą klient jeszcze nie zapłacił. Przyszłe wpływy możesz uwzględniać w prognozie, ale nie są pieniędzmi dostępnymi dziś.
Następnie wypisz to, co trzeba opłacić przed kolejnym wpływem. Liczą się także daty. Jeżeli czynsz schodzi piątego, a wynagrodzenie dostajesz dziesiątego, pieniądze na czynsz muszą czekać wcześniej.
Przy codziennych wydatkach zajrzyj do historii konta z ostatnich kilku miesięcy. Jeśli zwykle wydajesz na jedzenie 1 200 zł, wpisanie 600 zł bez pomysłu na zmianę zakupów nie jest jeszcze planem oszczędzania.
Podziel pieniądze między potrzebne kategorie. Zacznij od zobowiązań i podstawowych potrzeb, potem uwzględnij nadchodzące większe wydatki oraz pozostałe cele. Nie potrzebujesz trzydziestu kopert. Zbyt szczegółowy podział może bardziej przeszkadzać niż pomagać.
Gdy wszystko ma już przeznaczenie, kwota do przydzielenia wynosi zero. W ciągu tygodnia zapisuj wydatki i sprawdzaj dostępne kwoty przed zakupami. Raz w tygodniu porównaj zapisy z kontem: pominięta płatność oznacza, że budżet pokazuje więcej pieniędzy, niż naprawdę masz.
Co przy nieregularnych dochodach?
Zasada zostaje ta sama: dzielisz pieniądze, które już wpłynęły. Przy każdym wpływie zastanawiasz się, na co muszą wystarczyć, zanim dostaniesz następny.
Jeśli terminu kolejnego przelewu nie znasz, ostrożnie podchodź do wydatków, które mogą poczekać. W lepszym miesiącu część pieniędzy można zostawić na podstawowe koszty następnego. Dzięki temu słabszy miesiąc nie musi oznaczać zaczynania wszystkiego od zera.
Prognoza przychodów nadal jest przydatna. Warto tylko oddzielać ją od kwoty dostępnej do wydania, bo spodziewany przelew może się opóźnić.
Czego budżet zerowy nie załatwi
Jeśli niezbędne wydatki i zobowiązania przewyższają dochody, sam podział na koperty nie usunie różnicy. Pokaże brakującą kwotę, ale nie zastąpi zmiany kosztów, dochodów albo warunków spłaty zobowiązań.
Ta metoda wymaga też zaglądania do liczb. Nie każdemu odpowiada przypisywanie pieniędzy do kategorii i sprawdzanie zakupów. Warto spróbować prostego podziału, zamiast od razu budować rozbudowany system, którego potem nie chcesz otwierać.
Na dziś wystarczy: sprawdź swoje pieniądze, wypisz najbliższe płatności i nadaj reszcie konkretne przeznaczenie. Za tydzień zobaczysz, które kwoty trzeba poprawić. Pierwszy budżet ma Ci pomóc podjąć następną decyzję, nie przewidzieć cały rok.
